środa, 18 lipca 2012

"Surowi rodzice" - recenzja c.d.

Zamieszczam dokończenie poprzedniego postu na temat programu "Surowi rodzice"...
(...)
Przyznam, że bliżej mi do programu „Super niania” czy „Nianiu, na pomoc!”, ponieważ zarówno rodzice, jak i dzieci poddawani są „reedukacji”. Rodzice uświadamiają sobie, że muszą wziąć odpowiedzialność na sytuację, którą stworzyli – nie ze złej woli, ale często nieświadomie.
Z warsztatów dla rodziców na temat rodzeństwa bez rywalizacji, w których uczestniczyłam parę miesięcy temu, zapamiętałam sobie bardzo ważne zdanie „Największą nagrodą dla dziecka jest uwaga rodzica. Największą karą – jej brak.” Każdy z rodziców popełnia i będzie popełniać różne błędy (oby nie ciągle te same). Jednym z nich jest coś, co określam jako „zbywanie”dziecka lub wręcz jego ignorowanie. Bardziej lub mnie świadomie i wstydliwie rodzic zdaje sobie sprawę, że czasem okazuje za mało zainteresowania. Dodatkowo często dla dziecka jest to ważna sprawa, która w kategoriach myślenia dorosłych jest tzw. „bzdetem” - wtedy ignorancja może zemścić się srogo.
Biorąc powyższe rozmyślania pod uwagę, ciężka praca fizyczna w gospodarstwie (która, jak rozumiem, jest głównym tematem programu), nie jest według mnie kluczem do zmiany postaw i zachowań. Jest nim natomiast – moim zdaniem - duża koncentracja i poświęcenie uwagi podopiecznym przez „rodziców zastępczych”. Rozmowa jest trudna, „chropawa”, ale jest to komunikacja. Mimo że pozycja nastolatka jest w tej relacji słabsza, jednak otrzymuje on jasne, proste i logiczne wytłumaczenie, dlaczego coś ma miejsce. Ta relacja nie oznacza takich samych przywilejów dla obu stron, gdyż tylko jedna ustala reguły. Inna sprawa, że łatwiej jest pewnie podporządkować się autorytetowi zewnętrznemu, z którym relacje są neutralne, niż własnemu, negatywnie ocenianemu rodzicowi.

A propos ciężkiej pracy fizycznej - tak szczerze, kto z nas podołałby wykonywaniu zadań, które przypadają w udziale nastolatkom? Nie każdy się do tego nadaje, tak samo jak nie każda osoba publicznie, w świetle kamer, będzie emanować empatią w organizacji społecznej lub wśród osób mniej sprawnych fizycznie lub umysłowo. Z mojej perspektywy widzenia ta ciężka praca, ukazana w programie służy raczej za „straszak”, bat do zdyscyplinowania dzieci. Jeśli któryś z oglądających program rodziców posunąłby się do użycia argumentu pt. „widzisz, jak się nie będziesz uczyć / nie będziesz dobry, to będziesz musiał tak ciężko pracować”, jej wartość byłaby tym bardziej zdeprecjonowana. A przecież chyba nie o to chodzi, aby wychowywać dzieci za pomocą takich stereotypów.
Zastanawiam się też, jak w tym programie czują się bohaterowie, wyeksponowani na widok publiczny, zdiagnozowani jako „trudne dzieci / młodzież”. Na ile udział w programie wpłynie na nich emocjonalnie? Chyba należałoby to sprawdzać, przygotowując kolejny program pt. „Życie po surowych rodzicach”, w którym weryfikowane byłyby efekty tygodniowej „reedukacji”. Zupełnie, jak w innym, bardziej znanym programie stacji – z tym, że kulinarnym. A tam przecież zdarzało się, że właściciele zbaczali z drogi, wskazanej im przez panią Magdę Gessler.

6 komentarzy:

  1. Mimo wszystko dobrze ,że jest ten program.
    Może nie pomoże nastolatkom ,ale zainspiruje rodziców.
    Ciężka praca bardzo dobrze robi na rozwój umysłowy dzieci :-))
    Uświadamia jednak ,że istnieje coś takiego,
    bo niektóre nastolatki to chyba nie wiedzą co to jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po cichu liczę, że ten program zainspiruje rodziców - ale właśnie w tym kierunku, aby ze swoimi dziećmi rozmawiali i poświęcali im uwagę. Być może pomocny będzie także ten wpis i moja interpretacja wartości programu. Oczywiście, ciężka praca ma swoją niezaprzeczalną wartość, ale sama w sobie nie jest antidotum na problemy z dziećmi.

      Usuń
  2. A ja jak oglądam ten program, to przypominam sobie takie hasło "wychowuję nie tresuję" dotyczyło psów, taka ogólnopolska akcja.
    Ten program powinien mieć podtytuł "Tresuję, nie wychowuję". Nie oglądam, bo mnie denerwuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyszło chaotycznie :)- obejrzałam pierwsze odcinki i takie wyciągnęłam wnioski. Szkoda wiec mojego czasu na takie dno.

      Usuń
    2. http://dorotazawadzka.natemat.pl/14305,dzieciolamacze

      Usuń
    3. Ago - dzięki za komentarze. Przepraszam, że odpisuję dopiero dzisiaj, ale jestem świeżo po powrocie z krótkiego urlopu i potrzebowałam dnia na zadomowienie się.:-)
      Wcale nie wyszło chaotycznie. A jak ładnie Ci się zrymowało w pierwszym wpisie - nie wiem, czy zauważyłaś. :-)
      Przeczytałam także komentarz ekspertki - dzięki za link. Zawsze chętnie zapoznaję się z takimi opiniami. Pozdrawiam.

      Usuń

Jeśli chcesz przyłączyć się do entuzjastów rozwoju oraz czytelników bloga podziel się, proszę, przemyśleniami.